Instytut Studiów Regionalnych luty 2026 Czy sukces rybołówstwa jest jeszcze możliwy? W 2024 roku flota rybacka UE liczyła 68 863 kutry rybackie o pojemności brutto (miara pojemności ryb) wynoszącej 1,2 miliona ton i łącznej mocy silników (wskaźnik mocy dostępnej dla narzędzi połowowych) wynoszącej 5 milionów kilowatów. Zdecydowana większość statków floty rybackiej UE nie przekraczała 10 metrów długości. W ciągu ostatniej dekady flota rybacka UE systematycznie malała pod względem liczby, tonażu i mocy silników. W porównaniu z 2014 rokiem flota liczyła w 2024 roku o 10 850 mniej statków, co stanowi spadek o 13,6%; jej łączna pojemność była o 14,9% mniejsza, a całkowita moc silników o 12,3%. Udział floty rybackiej UE (% w oparciu o tonaż brutto, 2024 r.) Pod względem tonażu brutto, Hiszpania miała zdecydowanie największą flotę rybacką wśród krajów UE, stanowiąc 24,8% całości UE w 2024 r., następnie Francja (12,3%) i Włochy (11,8%). Pod względem mocy silników Włochy miały największą flotę (18,9% całości UE w 2024 r.), tuż za nimi Francja (18,2%). Włochy miały również największą flotę pod względem liczby statków (17,9% całości UE w 2024 r.), tuż za nimi Grecja (16,6%). Według danych z 2024 r. (Unijny rejestr floty rybackiej – Eurostat) polska flota liczyła 721 statków o łącznym tonażu brutto (GT) 33 981 oraz mocy silników 76 268 kW. Parametry te wskazują na relatywnie niewielką, ale technicznie zróżnicowaną flotę, funkcjonującą głównie w warunkach Morza Bałtyckiego, gdzie ograniczenia środowiskowe i regulacyjne – w tym limity połowowe – mają istotny wpływ na skalę działalności. Struktura floty według długości i wyposażenia odzwierciedla specyfikę krajowego rybołówstwa, w którym dominują jednostki małe i średnie, przystosowane do połowów przybrzeżnych. W porównaniu rok do roku widać jednak, że flota rybacka zmniejszyła się o 12,5% w stosunku do roku 2023. Ma też mniejszą pojemność i moc, te zmalały w skali roku o odpowiednio 4,2 oraz 9,2%. W 2023 r. połowy ryb w UE szacowano na 3,3 mln ton (ekwiwalentu wagi żywej), o 3% mniej niż w 2022 r. i o 23% mniej niż w 2008 r. Zdecydowana większość połowów UE pochodzi z północno- wschodniej części Atlantyku (73% całości połowów w 7 głównych obszarach połowowych). Około 10% połowów UE pochodziło z Morza Śródziemnego i Morza Czarnego, następnie z zachodniej części Oceanu Indyjskiego (6%) i środkowo-wschodniej części Atlantyku (5%). Bliskość geograficzna portu do konkretnych łowisk często decyduje o kierunku działalności połowowej. Jednak Hiszpania – a w mniejszym stopniu Francja, Portugalia i kilka innych – stanowiły wyjątek, ponieważ ich floty operowały na szerokim zakresie łowisk na Oceanie Atlantyckim i Indyjskim. W 2023 r. floty duńskie (20%), francuskie (15%), hiszpańskie (10%) i holenderskie (10%) łącznie odpowiadały za ponad połowę całkowitych połowów na głównym obszarze połowowym UE, czyli na północno-wschodnim Atlantyku. Flota włoska odpowiadała za 37% połowów UE na Morzu Śródziemnym i Morzu Czarnym, podczas gdy floty Grecji (20%), Chorwacji (18%) i Hiszpanii (17%) łącznie odpowiadały za ponad połowę połowów UE na tym obszarze. W 2023 r. szacowana produkcja akwakultury UE dla wszystkich produktów rybołówstwa – w tym bardzo ograniczona, ale droga produkcja ikry rybnej do spożycia przez ludzi – wyniosła 1,05 mln ton (ekwiwalentu masy żywej). W latach 2008–2023 produkcja akwakultury UE w zakresie produktów rybołówstwa wahała się między 0,98 a 1,13 mln ton. Stagnacja w ostatnich latach wyraźnie kontrastuje ze światowymi trendami; FAO szacuje wręcz, że światowa produkcja akwakultury przekroczyła światowe połowy ryb w 2022 r. Hodowcy ryb w UE wyhodowali 1 416 ton ikry rybnej do spożycia przez ludzi, po średniej cenie 93 910 euro za tonę. Mięczaki – na przykład omułki, ostrygi lub małże – stanowiły 47,4% całkowitej produkcji akwakultury UE w 2023 r., podczas gdy ryby morskie stanowiły 25,5%. Ryby diadromiczne – gatunki migrujące między wodą morską a słodką, takie jak łosoś – miały kolejny najwyższy udział (18,1%), a następnie ryby słodkowodne (9,0%). W latach 2008–2023 produkcja akwakultury w UE spadła w przypadku ryb słodkowodnych, ryb diadromicznych i mięczaków, odpowiednio o 10%, 14% i 15% (w ekwiwalentach wagi żywej). Natomiast produkcja ryb morskich wzrosła w tym samym okresie o 52%, osiągając szczyt 268 000 ton w latach 2022 i 2023. UE wyprodukowała w 2023 r. około 362 000 ton małży hodowlanych, co stanowi 35% całkowitej produkcji akwakultury. Kolejnymi gatunkami pod względem ilości były pstrąg (16%), dorada (10%), ostrygi (również 10%) i okoń morski (8%). Szacunkowa wartość produkcji pstrąga wyniosła około 851 mln euro w 2023 r., co stanowi najwyższą wartość spośród wszystkich gatunków hodowlanych i odpowiada 18% wartości produkcji akwakultury w UE. Różnice w cenach rynkowych wyjaśniają, dlaczego małże stanowiły zaledwie 10% całkowitej wartości produkcji, znacznie mniej niż ich udział ilościowy. Z kolei wysoka cena rynkowa tuńczyka błękitnopłetwego oznaczała, że jego udział wartościowy wyniósł 9%, prawie 3 razy więcej niż jego udział ilościowy. Akwakultura odgrywa ważną rolę w większości krajów UE graniczących z Morzem Śródziemnym i Czarnym. W 2023 r. Hiszpania (23,1%), Francja (17,8%), Grecja (13,4%) i Włochy (12,3%) łącznie odpowiadały za dwie trzecie produkcji akwakultury w UE pod względem ilości. Produkcja akwakultury w Norwegii (1,65 mln ton w 2023 r.) przekroczyła produkcję w całej UE (1,05 mln ton) i składała się prawie wyłącznie z łososia hodowlanego. W 2023 r. Polska była ósmym co do wielkości producentem produktów rybołówstwa w Unii Europejskiej oraz piątym producentem w zakresie akwakultury, co potwierdza jej trwałą rolę jako jednego z kluczowych państw regionu Morza Bałtyckiego w produkcji żywności pochodzenia wodnego. Łączna produkcja produktów rybołówstwa na świecie wyniosła 227,8 mln ton, z czego 4,598 mln ton przypadło na UE-27, a 212 tys. ton na Polskę. Oznacza to, że Polska odpowiadała za 0,09% produkcji światowej oraz około 5% produkcji unijnej. W segmencie połowów (rybołówstwo morskie i śródlądowe) globalna produkcja wyniosła 91,681 mln ton, w UE-27 – 3,555 mln ton, a w Polsce – 172 tys. ton, co stanowiło 0,16% produkcji światowej i 5% unijnej. W przypadku akwakultury światowa produkcja osiągnęła 136,140 mln ton, w UE-27 – 1,043 mln ton, natomiast w Polsce – 41 tys. ton, co odpowiadało 0,03% produkcji globalnej i 4% unijnej. Zmniejszenie floty przekłada się oczywiście na mniejszą łowionych ilość ryb. W 2024 r. z łowisk bałtyckich pozyskano 75,5 tys. ton ryb (stanowiących 57,7% łącznej masy połowów), czyli o 20,5% mniej w porównaniu z 2023 r. Poza Morzem Bałtyckim polscy rybacy prowadzili działalność połowową na akwenach Atlantyku północno-wschodniego i Pacyfiku oraz na Atlantyku środkowo-wschodnim. Połowy dalekomorskie, których wielkość ukształtowała się na poziomie 55,3 tys. ton, były o 15,6% niższe niż w roku 2023. Nie zmieniła się jedynie struktura gatunkowa połowów. Podobnie jak w latach poprzednich, dominowały szproty, pozyskiwane wyłącznie na łowiskach bałtyckich. W 2024 r. złowiono 52,7 tys. ton tej ryby, co stanowiło 40,3% łącznej masy pozyskanych organizmów. Wśród poławianych na Bałtyku i zalewach organizmów, oprócz ryb morskich pozyskiwano również gatunki typowe dla wód słodkich i słonawych (ryby słodkowodne i dwuśrodowiskowe), których łączna masa w 2024 r. wyniosła 3,3 tys. ton. Najliczniejszymi reprezentantami w tej grupie był leszcz, którego połowy stanowiły 49,2% łącznej masy ryb dwuśrodowiskowych i słodkowodnych, a następnie płoć (19,3%) oraz okoń (12,6%). W połowach dalekomorskich w 2024 roku dominował błękitek stanowiący 68,7% łącznej masy ryb i innych organizmów morskich pozyskanych z akwenów atlantyckich i pacyficznych. Potencjał produkcyjny sektora znajduje odzwierciedlenie w strukturze floty rybackiej. W ujęciu porównawczym udział Polski w produkcji unijnej (ok. 5% w połowach i 4% w akwakulturze) jest wyraźnie wyższy niż jej udział w produkcji światowej, co potwierdza silniejsze zakorzenienie sektora w rynku europejskim niż globalnym. Jednocześnie relatywnie niewielki udział w produkcji światowej wskazuje na ograniczoną skalę oddziaływania w wymiarze globalnym, przy jednoczesnym znaczeniu strategicznym na poziomie krajowym i regionalnym. Sektor rybołówstwa i akwakultury w Polsce pozostaje istotnym elementem gospodarki morskiej, generując miejsca pracy, wspierając rozwój obszarów nadmorskich oraz wpisując się w politykę bezpieczeństwa żywnościowego i zrównoważonego wykorzystania zasobów wodnych. Przy pewnych założeniach i ograniczeniach rybołówstwo może nadal stanowić istotny komponent potencjału rozwojowego Wybrzeża, ale jego rola będzie inna niż w przeszłości: mniej jako sektor masowej produkcji surowca, a bardziej jako element wyspecjalizowanej gospodarki morskiej, powiązanej z przetwórstwem, logistyką, akwakulturą, energetyką morską i turystyką. Interpretacja dostępnych danych statystycznych wskazuje, że przyszłość sektora zależy nie od prostego zwiększania wolumenu połowów, lecz od zmiany modelu funkcjonowania. Po pierwsze, skala produkcji. Polska odpowiada za ok. 5% unijnej produkcji rybołówstwa i 4% akwakultury, przy marginalnym udziale w produkcji globalnej (poniżej 0,2%). Oznacza to, że sektor ma znaczenie regionalne i europejskie, lecz nie globalne. W warunkach ścisłych limitów połowowych na Bałtyku oraz presji środowiskowej (stan stad dorsza, zmiany klimatyczne, eutrofizacja) trudno oczekiwać wzrostu opartego na zwiększaniu kwot połowowych. Potencjał ilościowy jest strukturalnie ograniczony. We flocie dominują jednostki małe i średnie, przystosowane do połowów przybrzeżnych. To z jednej strony ogranicza możliwości ekspansji na dalsze łowiska, z drugiej – sprzyja modelowi zrównoważonemu i lokalnemu. W kontekście transformacji energetycznej i rosnących kosztów paliw przewagę mogą uzyskać jednostki mniejsze, bardziej elastyczne, operujące w krótkich łańcuchach dostaw. Globalnie akwakultura odpowiada już za większą część produkcji niż połowy (136 mln ton wobec 91 mln ton), podczas gdy w UE i w Polsce jej udział jest wyraźnie niższy. To wskazuje na potencjalną niszę rozwojową. Dla Wybrzeża – przy odpowiednich regulacjach środowiskowych – rozwój morskiej i przybrzeżnej akwakultury (np. systemy recyrkulacyjne, hodowle niskoemisyjne) może stać się bardziej stabilnym źródłem dochodu niż tradycyjne połowy zależne od zmiennych zasobów naturalnych. Wreszcie - kwestia wartości dodanej. W krajach o rozwiniętej gospodarce morskiej kluczowe znaczenie ma nie sam połów, lecz przetwórstwo, logistyka chłodnicza, marki regionalne oraz eksport produktów wysoko przetworzonych. Wybrzeże dysponuje infrastrukturą portową (Gdańsk, Gdynia, Szczecin-Świnoujście), zapleczem przetwórczym i doświadczeniem kadrowym. W tym sensie rybołówstwo jako surowcowa baza może być mniejsze, ale jako element łańcucha wartości – nadal strategiczne. Trzeba przy tym brać pod uwagę najpoważniejsze zagrożenia, takie jak degradacja zasobów Bałtyku, rosnące koszty energii, starzenie się załóg, ograniczona atrakcyjność zawodu dla młodych oraz konkurencja importowa. Jeżeli sektor pozostanie w obecnym modelu niskiej marży i wysokiej zależności od subsydiów, jego znaczenie będzie stopniowo maleć. Z perspektywy rozwoju regionalnego odpowiedź na pytanie o potencjalny sukces brzmi więc warunkowo: tak, ale pod warunkiem dywersyfikacji i modernizacji. Rybołówstwo może być częścią szerszego ekosystemu „blue economy”, obejmującego offshore wind, serwisowanie instalacji morskich, akwakulturę, turystykę kulinarną i przetwórstwo premium. W takim modelu nie chodzi o powrót do historycznej skali zatrudnienia czy połowów, lecz o utrzymanie kompetencji morskich i wykorzystanie ich w nowych segmentach gospodarki. Aby doprowadzić do sytuacji, w której rybołówstwo stanie się trwałym i istotnym elementem potencjału rozwojowego Wybrzeża, konieczne byłoby równoczesne urzeczywistnienie kilku głęboko powiązanych procesów transformacyjnych. Każdy z nich wymaga odrębnych interwencji, lecz dopiero ich kumulacja tworzy scenariusz optymalny z punktu widzenia rozwoju regionalnego. Punktem wyjścia musi być odbudowa i stabilizacja zasobów biologicznych Morza Bałtyckiego. Bez poprawy stanu stad ryb wszelkie działania modernizacyjne będą miały charakter kompensacyjny, a nie rozwojowy. Oznacza to konieczność długofalowego podejścia ekosystemowego, obejmującego redukcję eutrofizacji poprzez ograniczenie spływu biogenów z rolnictwa i ścieków komunalnych, skuteczniejsze zarządzanie zlewiskami rzek oraz konsekwentne egzekwowanie limitów połowowych zgodnych z zasadą maksymalnego podtrzymywalnego połowu (MSY). Istotne jest także wzmocnienie współpracy międzynarodowej w ramach regionu Morza Bałtyckiego, gdyż stan zasobów ma charakter transgraniczny. W scenariuszu optymalnym stabilizacja biomasy kluczowych gatunków – nawet bez powrotu do historycznych poziomów – stworzyłaby przewidywalne warunki prowadzenia działalności gospodarczej i ograniczyła ryzyko nagłych decyzji administracyjnych o zamknięciu połowów. Drugim filarem musiałaby być modernizacja strukturalna floty i przedsiębiorstw rybackich. Nie chodzi o zwiększenie zdolności połowowej, lecz o podniesienie efektywności ekonomicznej i energetycznej. Inwestycje w jednostki o niższym zużyciu paliwa, napędy hybrydowe, systemy monitoringu połowów czy narzędzia selektywne zmniejszające przyłów pozwoliłyby obniżyć koszty operacyjne oraz poprawić zgodność z wymogami środowiskowymi. Równolegle konieczne byłoby wsparcie cyfryzacji – wdrażanie systemów zarządzania flotą, prognozowania warunków połowowych i optymalizacji tras. W ujęciu regionalnym oznaczałoby to powstanie zaplecza serwisowego i technologicznego, które samo w sobie generowałoby miejsca pracy oraz specjalistyczne kompetencje. Kolejnym, kluczowym obszarem transformacji jest przesunięcie modelu funkcjonowania z logiki wolumenu na logikę wartości dodanej. W warunkach ograniczonych kwot połowowych przewagę konkurencyjną buduje się nie poprzez ilość, lecz jakość i przetworzenie. Oznacza to rozwój nowoczesnego przetwórstwa, inwestycje w technologie chłodnicze i pakujące, budowę marek regionalnych oraz skracanie łańcuchów dostaw. W optymalnym scenariuszu rybołówstwo byłoby silnie powiązane z sektorem HoReCa, turystyką kulinarną i eksportem produktów premium. Lokalne ryby mogłyby stać się elementem tożsamości regionu, podobnie jak ma to miejsce w niektórych regionach skandynawskich. Wzrost marży jednostkowej pozwoliłby zrekompensować ograniczoną skalę połowów i zwiększyć dochodowość podmiotów. Równoległym kierunkiem powinien być dynamiczny rozwój akwakultury, szczególnie w modelu zrównoważonym środowiskowo. W sytuacji gdy globalnie akwakultura przewyższa już połowy pod względem wolumenu produkcji, a w UE jej udział pozostaje relatywnie niski, istnieje przestrzeń do wzrostu. W kontekście Wybrzeża oznacza to inwestycje w systemy recyrkulacyjne (RAS), hodowle o zamkniętym obiegu wody, rozwój gatunków niszowych oraz integrację produkcji z lokalnym przetwórstwem. Taki model ogranicza presję na środowisko naturalne, zwiększa stabilność podaży i umożliwia planowanie produkcji w horyzoncie wieloletnim. Dodatkowo może stać się impulsem dla współpracy z sektorem naukowym i rozwoju innowacji biotechnologicznych. Niezwykle istotna byłaby także integracja rybołówstwa z szeroko rozumianą gospodarką morską i energetyką offshore. Transformacja energetyczna na Bałtyku – rozwój farm wiatrowych, infrastruktury przesyłowej i zaplecza serwisowego – tworzy nowe nisze działalności. W scenariuszu optymalnym część podmiotów rybackich dywersyfikowałaby działalność, łącząc połowy z usługami transportowymi, monitoringiem infrastruktury morskiej czy obsługą logistyczną instalacji offshore. Pozwoliłoby to zmniejszyć wrażliwość dochodów na wahania połowowe i stworzyć model hybrydowy, zwiększający odporność ekonomiczną regionu. Nie można pominąć czynnika demograficznego i kapitału ludzkiego. Rybołówstwo boryka się ze starzeniem się kadr i niską atrakcyjnością zawodu dla młodych pokoleń. Scenariusz optymalny wymagałby systemowego wsparcia szkolnictwa branżowego, programów stażowych oraz mechanizmów sukcesji w przedsiębiorstwach rodzinnych. Modernizacja technologiczna i poprawa warunków pracy mogłyby zwiększyć prestiż sektora i przyciągnąć nowe kadry, zwłaszcza jeśli rybołówstwo byłoby postrzegane jako część nowoczesnej gospodarki morskiej, a nie relikt tradycyjnej działalności. Warunkiem spajającym wszystkie powyższe elementy jest stabilność regulacyjna i długookresowa strategia publiczna. Sektor o wysokim stopniu regulacji potrzebuje przewidywalnych zasad dotyczących kwot połowowych, wsparcia inwestycyjnego oraz polityki środowiskowej. Długofalowy program transformacji, powiązany z funduszami europejskimi i regionalnymi strategiami inteligentnej specjalizacji, stworzyłby ramy dla decyzji inwestycyjnych i ograniczył niepewność. Optymalny stan rzeczy dla regionu nie oznaczałby powrotu do dawnej skali zatrudnienia czy produkcji, lecz osiągnięcie wysokiej produktywności, zróżnicowanych źródeł dochodu oraz silnego zakorzenienia w zintegrowanej gospodarce morskiej. Rybołówstwo funkcjonowałoby jako nowoczesny, wyspecjalizowany segment „blue economy”, generujący wartość dodaną, wspierający tożsamość regionu i wzmacniający jego odporność na wstrząsy kosztowe oraz środowiskowe.