Opinia Instytutu Studiów Regionalnych dotyczącą projektu Koncepcji Rozwoju Kraju Wrzesień 2024 2 Koncepcja Rozwoju Kraju 2050 (KRK 2050) to dokument wizyjny, który będzie kierunkowskazem w zarządzaniu rozwojem Polski. Koncepcja ma stać się dokumentem łączącym planowanie społeczno-gospodarcze z przestrzennym. W przestrzeni zachodzi większość procesów rozwojowych, które bezpośrednio lub pośrednio kształtują nasze środowisko życia. Projekt Koncepcji Rozwoju Kraju należy uznać za odpowiednią podstawę dla systemowej debaty o mechanizmach i kierunkach budowania siły państwa. Powinna ona uwzględniać uwagi pozytywne i krytyczne. W naszej ocenie dominują te drugie, tym bardziej poczuwamy się do wymiany myśli i formułowania rozwiązań, które powinny ostatecznie Polskę wzmocnić. Nowy cykl programowania rozwoju w Polsce rozpoczęło przyjęcie przez Komitet Koordynacyjny ds. Polityki Rozwoju projektu Koncepcji Rozwoju Kraju 2050. Dokument został przygotowany przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej wspólnie z przedstawicielami resortów i regionów oraz środowisk naukowych. Zawiera on wizję rozwoju kraju, trendy rozwojowe i strategiczne wyzwania dla Polski, a także opcje realizacji ścieżek rozwojowych w postaci proponowanych scenariuszy. Dojrzałość w postępowaniu strategicznym to kluczowy aspekt siły państwa, niezależnie od takich jego atrybutów, jak wielkość terytorium czy populacji oraz stan gospodarki, armii, instytucji i kondycja społeczeństwa. Siła ta wynika także ze stabilności procesu programowania, jego odporności na naturalną w ustroju demokratycznym okresową wymianę kadr czy też zmianę priorytetów i wizji politycznych. W tym sensie dokument formułowany u początku rządów nowego obozu politycznego obarczony jest szczególną odpowiedzialnością i powinien być wyrazem troski o trwałość i ważność przesądzeń, które powinny być wyznacznikami kursu państwa w kolejnych latach, odpowiadając jego żywotnym interesom, a nie jakimkolwiek innym motywacjom. To szczególnie trudne, ale i istotne w realiach dynamicznie zmieniającego się świata. Polska stoi w obliczu niezwykle ważnych wyzwań związanych zarówno z jej sytuacją geopolityczną, dynamiką procesów gospodarczych, jakie dotyczą kraju i jakie mają miejsce w skali całego świata, a także rozpoznawanych osiągnięć i doświadczanych ograniczeń oraz problemów. W znacznym stopniu są one przedmiotem omawianego dokumentu, jego struktura i stosowana nomenklatura kieruje zresztą uwagę na te konteksty. Za całkowicie elementarne należy zatem uznać pytanie o rozwój i jego rozumienie jako pojęcie fundamentalne dla omawianego dokumentu. Nie znalazło się ono w zawartym na końcu Koncepcji słowniku pojęć. Rozwój pozostaje tu niezdefiniowany, jest dobrem wynikającym a priori z oczekiwanych, pozytywnych zmian, ale o daleko niejasnej naturze. Można odnieść wrażenie, że dokument nie służy zmierzeniu się z tym problemem, wobec czego nie aspiruje do formułowania odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania. Postawienie w pierwszej kolejności na opis megatrendów nosi znamiona deterministycznego podejścia do rzeczywistości, skierowania wzroku przede wszystkim na siły, które nami nie tylko kierują, ale wręcz „rzucają”. Czy tym samym nie 3 stajemy się przedmiotem dziejowego procesu, świadomie rezygnując z właściwego dla dokumentu strategicznego ujęcia podmiotowego? To oczywiste, że pokora wobec rzeczywistości jest ważną cechą planujących przyszłość i odpowiedzialnych za zbiorowość, ale musi jej towarzyszyć także perspektywiczność w myśleniu i działaniu. Spór o rozwój dotyczy tu zatem tego, czy jest on wypadkową okazji i wykonanej pracy, czy też uwzględnia element uporządkowanej woli. Jeśli wola znaczenia nie ma, to trudno mówić nie tylko o „koncepcji” (jako wyrazie ukierunkowanego działania i optymizmu sprawczego), ale nawet o podmiotowości upoważniającej i motywującej do intencjonalnego systemowego działania. Siłą rzeczy tworzy się tu przestrzeń dla sporu o wizję państwa, sporu o takim charakterze, jaki ma miejsce w Polsce w ostatnich latach. Potencjalne otwarcie jego kolejnej odsłony jest dyskusji o Koncepcji niepotrzebne, ale z zastosowanego podejścia wynika i uczciwie rzecz ujmując dostarcza argumentów krytyce. Z pewnością zmiany, jakie dokonały się w Polsce na przestrzeni ostatnich 35 lat, przyniosły wiele pozytywnych zmian. Nie zwalnia to jednak od refleksji nad ich naturą, nie ogranicza możliwości i potrzeby ich konceptualizacji w kontekście przemian globalnych. Jeśli czegoś można oczekiwać od tak umocowanego w porządku planistycznym dokumentu, to właśnie tego. Nie wzywając do daleko idących rozważań (filozoficznych, socjologicznych, ekonomicznych) czym jest rozwój, formułując jego koncepcję należy odważyć się sformułować jego podstawowe zasady, parametry, wyznaczniki. To szczególnie istotne jeśli uznamy, że poważnym mankamentem dotykającym dokonujące się zmiany – przy całym ich pozytywnym, wspominanym tutaj wydźwięku – jest zagubienie aksjologiczne, rozwarstwienie i rozbieżność celów rozwojowych realizowanych na poszczególnych poziomach administracji. Skutkiem tego jest analizowana przez autorów dokumentu degradacja przestrzeni i nowe zagrożenia dla niej, niska jakość licznych realizacji infrastrukturalnych, jakość funkcjonowania instytucji, usług publicznych, wciąż obecny priorytet ilości nad jakością. W ostatnich latach pojawiła się teza dotycząca aspiracji Polski do wejścia do grona 20 najlepiej rozwiniętych krajów świata. Samo to stanowi przesłankę do dyskusji o problemie rozwoju, a także do weryfikowania ambicji państwa i jego celów – czy taka perspektywa coś dla niego znaczy, czy stanowi wyzwanie, nawet jeśli opiera się na określonych, arbitralnych kryteriach. Jeśli ten wątek pominąć, to nie widać w dokumencie innej myśli, perspektywy, kontekstu, który stanowiłby punkt wyjścia dla formułowania „koncepcji rozwoju”. Postulowana koncepcja rozwoju – jako de facto wypełnienie tytułowej deklaracji – mogłoby przybrać postać ukierunkowania na konsekwentne stawiania na wielopoziomowość zarządzania (zastąpienie centralizacji przez pełne wykorzystanie zasobów całego kraju i wzmacnianie rozwoju wieloośrodkowego), nastawienie na wzmacnianie wewnętrznego procesu inwestycyjnego (jako faza następująca po okresie intensywnej absorpcji środków unijnych), określenie się w procesie wykształcania europejskiego ładu polityczno – gospodarczego (budowa określonej pozycji na skrzyżowaniu wschodu/ zachodu oraz północy/południa, z przystępującą do europejskiej integracji Ukraina u boku, jako jej unijne zaplecze i partner gospodarczy – względnie jako kombinacja tego rodzaju przesadzeń i potencjalnych kolejnych. Wiele 4 pojedynczych, izolowanych postulatów i deklaracji zawartych w Koncepcji nie układa się w jednolitą narrację o tym, co ma być istotą i pożądanym kierunkiem procesu rozwojowego kraju. W ślad za tym można oczekiwać stwierdzenia: czy tak rozumiany rozwój ma być osiągnięty przez „przyspieszenie”, zdynamizowanie określonych zjawisk, czy też powinien polegać na wyhamowaniu określonych procesów. Tylko w niewielkim stopniu do postawienia tego rodzaju konkretyzowanych tez przyczyniają się uwagi o gospodarce umiaru, jak można się domyślać odnoszące się do indywidualnej i zbiorowej konsumpcji, a nie do dynamiki zmian o charakterze kreacyjnym. Koresponduje to z innymi istotnymi kwestiami, nawiązania do których należy oczekiwać w tego rodzaju dokumencie. Kogo tak zdefiniowany rozwój ma dotyczyć? To pytanie o logikę procesów rozwojowych i zarządzania nimi na poziomie idei, konceptualizacji, wdrażania, zarzadzania i konsumowania efektów. Najbliższa jest nam idea rozwiniętej terytorializacji, w ramach której rozmowa o samej koncepcji procesów rozwojowych nie ma charakteru scentralizowanego, ale jest wynikiem faktycznego zaangażowania partnerów regionalnych – obecne doświadczenie pokazuje daleko posunięte zaniedbania w tym zakresie. Tak samo rzecz się ma na innych szczeblach „wielopoziomowego zarządzania rozwojem”. Nie rozpoznajemy procesów rozwojowych jako efektu współdziałania podmiotów aktywnych w skali całego kraju, w wielosektorowych i wielosekwencyjnych relacjach. Nie mamy jako państwo zdolności do kumulowania ich w tendencje rozwojowe, pozostajemy skupieni na paradygmacie centralistycznego zarządzania i konsumowania efektów podejmowanych działań. Wobec tego ciężko wypracować koncepcję rozwoju, która będzie polegać na formułowaniu i wprowadzaniu w życie procesów o charakterze regionalnym, terytorialnym, wielopodmiotowych, jako takich umocowanych w kontekście przestrzennym i realiach środowiskowych, które realizują określony interes państwa skorelowany z interesem społeczności i terytorium. Podtrzymywane podejście cechuje pewna fundamentalna słabość – rozwój rozumiany jako upodmiotowienie „wszystkich” stwarza problem w aktywizowaniu „kogokolwiek”, tak naprawdę nie jest bowiem traktowany poważnie – jako atrakcyjna i angażująca idea – przez „nikogo”. Brak w Koncepcji odwołania do modelu państwa, zarówno obowiązującego, jak i postulowanego, oczekiwanego. Po raz kolejny należy tu odróżnić wniosek dotyczący treści dokumentu od ewentualnie poprzedzającego go namysłu, wyłączonego z treści, ale żyjącego w duchu i narracji. Mamy zatem do czynienia z fundamentalnymi niedomaganiami strukturalnymi (do pewnego stopnia dysfunkcyjna konstytucja z niekonsekwentnym podziałem kompetencji rządu i prezydenta), nadmierną silosowością państwa, daleko posuniętym upartyjnieniem administracji i wszelkich procesów administracyjnych, a w konsekwencji „ukadencyjnieniem” rozwoju, niedokończoną reformą samorządową (w które podziały administracyjne i kompetencyjne nie znajdują dopełnienia w logice wdrażania decyzji rozwojowych, systemie finansowania, a przed wszystkim – w dochodzącej do głosu logice terytorializacji i dowartościowania układów funkcjonalnych), narastającym dysonansem między rolą i znaczeniem metropolii oraz innych elementów układu terytorialnego. Można wskazać szereg innych problemów i wyzwań, już te przywołane to aż nadto, by zastanowić się nad kwestią modelu państwa, w szczególności w kontekście koncepcji jego rozwoju. Mówiąc wprost, pozostanie przy modelu 5 funkcjonującym może być fundamentalną przeszkodą w osiągnięciu zmian niezbędnych dla oczekiwania rozwoju. Wobec tego przemyślenie i usprawnienie samego państwa jawi się jako paląca potrzeba. Nic chyba nie stoi na przeszkodzie, by aspirujące do dojrzałości państwo przyznało to u początku – to istotne, początku procesu, a nie samej tylko treści dokumentu. Poważnie rozumiany tu rozwój jest bowiem przede wszystkim procesem, a ograniczanie go do narracji tylko cementuje niedojrzałość, wobec której ma być antidotum. Jeśli formułowanie koncepcji rozwoju nie potrafi zmierzyć się z taką trudnością może powinno zostać odłożone w czasie do uzyskania podmiotowości i dorosłości na miarę potrzeb. Równie istotna niekonkretność dotyczy horyzontu czasowego Koncepcji. Wygląda ona ku nieokreślonej przyszłości i unika nawiązania do czytelnych parametrów. Zrozumiałe jest to, że dokument dotyka materii o niejasnej istocie, unika zobowiązujących deklaracji i chce zachować walor otwartości, skupić się na wizji, a nie jednoznacznych celach. W konsekwencji przynosi jednak jedynie kontrast wobec „teraz”, ucieczkę w przyszłość jako zapewnienie o uświadomieniu potrzeby zmiany, ale nie obciążoną konkretem. Państwo nie musi być omnipotentne, ale powinno dążyć do efektywności. Rodzi się zatem pytanie o to jaki model państwa jest tu budowany – aktywnego, silnego czy wycofanego? Jaki jest model jego relacji ze społeczeństwem? Wydawało się – w ramach przełomu liberalnego – że państwo tylko obsługuje samosterującą się gospodarkę, co okazało się daleko posuniętym złudzeniem, czas pandemii i wojny ujawnił niezbędność instytucji państwa także w innych aspektach. Rozeznanie roli państwa w realiach zmieniającego się państwa, ewoluujących stosunków międzyludzkich i postępu technologicznego to duże zadanie. Mamy tu do czynienia z Koncepcją Rozwoju Kraju, jej horyzont czasowy i mentalny zakłada istnienie, a zatem podtrzymanie i wzmocnienie państwowości, dla której nie ma alternatywy w modelu organizacji życia społecznego. Kluczowa jest zatem kwestia efektywności tego państwa i jego odniesienia do pozostałych zagadnień i wymiarów życia obywateli. Formułowana z pozycji regionalistycznych potrzeba silnego państwa zyskuje na znaczeniu, nie jest wartością sama w sobie, ale koresponduje z duchem obywatelskości, z odpowiedzialnością i rozumieniem równoległego doceniania małej i wielkiej Ojczyzny jako wartości. Koncepcja powinna nas ratować przed ryzykiem popadania w ideowe spory, a nie pogrążać w nich. To od tej rangi dokumentu strategicznego należy oczekiwać perspektywy przezwyciężającej możliwość eksponowania i wyzyskiwania podziałów. Państwo, które nie potrafi poradzić sobie z ryzykiem omnipotencji i negacją patriotyzmu, pozostanie fundamentalnie słabe. Zupełnie brak tu zorientowania dokumentu i opisywanej w nim Polski na przestrzeń, architekturę bezpieczeństwa, kontekst geopolityczny i procesy rozwojowe świata w drugiej kwarcie XXI wieku. Symptomatyczne są w tym sensie zapisy otwierające podrozdział „Państwo odporne na zagrożenia” na stronie 44. Dokument nie mówi jednoznacznie, dobitnie i ambitnie o roli Polski jako aktywnego uczestnika przekształceń Unii Europejskiej i jej roli we współczesnym świecie. Stwierdza pozytywne konsekwencje przynależności Polski do wspólnoty europejskiej, ale nie definiuje oczekiwanego, związanego z własnym modelem rozwojowym 6 charakteru obecności w niej. W tym sensie Polska nie identyfikuje swego europejskiego losu jako aktywnie podejmowany projekt i logiki rozwoju nie ograniczającej się do absorpcji środków finansowych. Brak tu co prawda uwag o kryzysie (poszukiwaniach rozwiązań) w politycznym, ekonomicznym, militarnym czy społecznym wymiarze funkcjonowania Unii Europejskiej, ale te niejednoznaczności i rozbieżne wnioski są faktem. Dążąca do utrzymania dynamiki rozwoju Polska musi je brać od uwagę, uczestniczyć w debacie i stawiać własne diagnozy oraz rozwiązania podejmując ze Europę odpowiedzialność, ale także kształtując rozwiązania dla niej zgodne z własnym interesie. Rozwój „kraju” pozostaje w bezpośrednim związku z konstruowaniem „Europy”. W omawianej Koncepcji tego rodzaju nastawienie jest nieobecne. To nie jest kwestia braku aspiracji, ale niezrozumienia fundamentalnej potrzeby. To deficyt rozumienia integracji europejskiej i niezdolność zrozumienia, że demarkacja państwa i instytucji wspólnotowych nie zwalania od ich współzależności. Postulowana dojrzałość będzie się wyrażać w szczerości przekonania, że kryzys polskiej państwowości oznaczać będzie kryzys Europy. Najwyraźniej do tego momentu nie dotarliśmy. To nie są same idee, chodzi o horyzont myślenia, w którym europejskość i lokalność spotykają się w wizji państwa jako mechanizmie realizacji celów rozwojowych na bazie doświadczeń, wartości i zasobów. Koncepcja nie wyraża w najmniejszym stopniu idei, że gromadzenie kapitału i jego efektywne spożytkowanie stanowi pożądany model budowania siły państwa realizowany na wszystkich jego poziomach, promowany i rozwijany, angażowany w formułowanie mechanizmów pośrednich (w szczególności w ramach partnerstw o charakterze wielosektorowym), czy też stanowiący punkt odniesienia dla przedmiotu publicznej edukacji w różnorodnej formie. Nie ma prawidłowości, która może zastąpić sposób funkcjonowania silnego państwa, w przypadku organizmu państwowego aspirującego i zmagającego się z niedoborem pewnych zasobów (wody, energii, zasobów ludzkich) oraz koniecznością racjonalnego podchodzenia do innych (przestrzeń, środki finansowe, kreatywność) to nie tyle luksus, co elementarna konieczność. Należy się zatem spodziewać, że instrumentarium kumulowania i inwestowania kapitału na najwyższym poziomie efektywności będzie wiodącym tematem Koncepcji, z uwzględnieniem niuansów dotyczących ukierunkowania i dynamiki tego rodzaju praktyk. Pozostajemy bezradni wobec wyzwania ochrony środowiska na poziomie kontynentalnym (świadczy o tym przebieg sporu o Zielony Ład), nic dziwnego, że nie doceniamy rangi dbania o kapitał i umiejętność jego inwestowania w wymiarze lokalnym. Nie sposób przecenić znaczenia tego rodzaju zaniedbania. Ani razu nie pojawia się w dokumencie pojęcie „industrializacja” czy też tym bardziej „reindustrializacja”. Stanowi to kolejne zaskoczenie w kontekście pytania o kierunek czy też model rozwoju. Stawianie pytania jest tym bardziej uzasadnione, że stanowi istotną kwestię w identyfikowanych ograniczeniach i zagrożeniach uwydatnianych przez skomplikowanie bieżącej sytuacji politycznej oraz w perspektywie zmian światowego porządku ekonomicznego, pozycjonowania się względem Chin. Odbudowa i unowocześnienie przemysłu to zagadnienie przekrojowe wiązane z postępem innowacyjnym, terytorializacją procesów rozwojowych czy też zaangażowaniem wewnętrznego i zewnętrznego kapitału. Można ją wręcz potraktować jako potencjalnie kierunkową regułę rozwojową porządkującą poczynania 7 w wielu dziedzinach, która wypełnia znamiona mechanizmu funkcjonowania państwa i jego aktorów. Bardzo pobieżnie potraktowano w dokumencie zagadnienie rozwoju infrastruktury, poza pośrednimi nawiązaniami wprost do zagadnienia odnosi się właściwie tylko jedno, następujące zdanie; „nadal Polska znajduje się w okresie nadrabiania zaległości infrastrukturalnych. Budowa strategicznych inwestycji infrastrukturalnych jest najczęściej realizowana na terenach naturalnych” (s. 49). Tymczasem kwestia rozwoju zasobów infrastrukturalnych, ich utrzymania, systematycznej modernizacji, a w nieodległej przyszłości starzenia się i konieczności podejmowania decyzji dotyczących kolejnych inwestycji będzie jednym z najważniejszych aspektów zachowania dynamiki rozwojowej, do czego przywołane zdanie w pewnym (niewielkim) stopniu nawiązuje. Można ją wręcz traktować jako jedne z najważniejszych czynników uzyskania i zwiększania atutów rozwojowych państwa. Wyartykułowania i dyskusji domaga się pytanie o to, czy rozwój oraz późniejsza modyfikacja i rozbudowa infrastruktury stanowić będzie ważny aspekt rozwoju, czy też jego obciążenie i ograniczenia, według jakich prawideł, dynamiki i rozwiązań finansowych ten proces powinien się toczyć, obecnie i w przyszłości. Trudno uzasadnić nieobecność tych zagadnień w tekście Koncepcji. Koncepcja nie odwołuje się do roli dużych organizmów gospodarczych – państwowych lub prywatnych – w rozwoju kraju. To istotny aspekt dyskusji o inwestycjach i infrastrukturze, o podmiotowości rozwoju. Można z przekonanie stwierdzić, że słuszne skąd inąd dowartościowanie sektora MŚP nie rozwiązuje problemu niezbędnych nakładów w wielu dziedzinach życia, które są nie do udźwignięcia w toku ponoszonych podatków lub wiązać się będą z rosnącymi obciążeniami fiskalnymi. Czy kapitał międzynarodowy i ewentualnie działające w jego ramach koncerny mają brać udział (rosnący?) w procesie polskiej modernizacji? Jeśli mają tu odgrywać rolę narodowi czempioni bądź modyfikacja tej formuły, to także jest to kwestia do uwzględnienia w koncepcji upodmiotowienia rozwoju. Każde z rozwiązań ma swoje wady i zalety, trudno je też jednoznacznie zadekretować, ale i tu można oczekiwać braku milczenia, przynajmniej kierunkowego zarysowania możliwości, rozważań scenariuszowych. Za najważniejszy problem i wyzwanie państwa – oprócz rozmaicie rozumianego bezpieczeństwa – należy uznać utrzymanie populacji i jej prężności. Tymczasem to zagadnienie chowa się w treści Koncepcji za procesem starzenia się społeczeństwa oraz w pewnym stopniu ujawnia się w kontekście potrzeby uatrakcyjnienia perspektyw rozwojowych młodego pokolenia (vide wyzwanie „Transformacja społeczna sprzyjająca wszystkim grupom społecznym”). Zarysowany tu porządek logiczny odwołuje się do cyklu ludzkiego życia (edukacja, praca i zakładanie rodziny, starzenie się), ale tym samym postępuje za dominującymi modelami życia i traci z oczu problem utrzymania populacji i jej zdolności odtworzeniowych. Można oczekiwać, że zarysowany tu indywidualistyczny model kreowania rozwoju (edukacja -> stabilizacja ekonomiczna i prokreacja -> aktywne starzenie się) zostanie zbalansowany i dopełniony przez model wspólnotowy, w którym państwo i społeczeństwo partnerują indywidualnym aspiracjom, wyborom i potrzebom, przy czym z punktu widzenia kraju zachowanie potencjału prokreacyjnego jest tu 8 najistotniejsze. Koncepcja nie porusza zagadnienia wsparcia metod takich jak zapłodnienia pozaustrojowe, które nie są w stanie przybrać skali istotnej dla państwowości ze statystycznego punktu widzenia, tym samym ujawnia mankamenty debaty publicznej o innych aspektach zagadnienia i próbach rozwiązania problemu malejącej dzietności. Prowokując pytania Koncepcja nie może poprzestać na przemilczeniu, jeśli ma sprostać swojej randze i spełnić rolę dokumentu strategicznego. Zawartość podrozdziału „Zniwelowane skutki starzejącego się społeczeństwa” koncentruje się na zagadnieniu potrzeby wdrożenia doktryny migracyjnej i wysokiej jakości opieki medycznej, w nieco mniejszym stopniu aktywizacji zawodowej osób starszych. Symptomatyczne w związku z tym jest pozostawienie bez rozwinięcia i głębszej uwagi kwestii poszukiwania wyjścia z kryzysu urodzin – tak należy traktować jedno zdanie o „kompleksowej polityce pronatalistycznej” i aspektach wparcia młodych rodzin. Należy to potraktować jako rodzaj systemowej kapitulacji wobec niewątpliwie trudnego problemu i braku jasnych przesłanek do formułowania optymistycznych prognoz – kapitulacja ta wyraża się wręcz w braku woli adekwatnego do innych zagadnień zwerbalizowania uwarunkowań. Należy jednak po pierwsze oczekiwać odwrócenia logiki dążeń instytucji państwa i jego zasobów, a z drugiej strony postawienia kwestii w centrum dyskursu i podporządkowania mu stosowanych i przewidywanych narzędzi. Wobec dominującej wrażliwości i skali problemu to jest odpowiednia tematyka dla dokumentu takiego jak Koncepcja Rozwoju Kraju. Koncepcja podkreśla wyzwania demograficzne i widzi zjawisko migracji jako przejaw dominujących zmian społecznych i ekonomicznych. Jako dokument dotyczący rozwoju kraju nie odnosi się w wyraźny i „strategiczny” sposób do tego, czego Polska oczekuje od migrantów, w jakim stopniu mają oni/mogą stać się zasobem wpływającym na podniesienie liczebności, a przede wszystkim kapitału intelektualnego i puli talentów. W odniesieniu do migrantów z Ukrainy Koncepcja nie stwierdza także, jak są oni traktowani w perspektywie strategicznej Polski – czy mają budować siłę naszego państwa, czy też strategiczny interes polega na tym, że docelowo wzmocnią siłę własnej ojczyzny. Przy braku doświadczeń kolonialnych, wieloznaczności i płynności analizowanego zjawiska oraz jego rozlicznych kontekstach towarzyszących widać tu istotny brak, który wobec tego można tratować jako wyraz braku opinii lub podstaw intelektualnych do jej sformułowania. Obie możliwości są niepokojące i wpływają na jakość dokumentu. W podrozdziale pt. „Edukacja zorientowana na umiejętności oraz rozbudzająca świadomość społeczną” jest mowa o odpowiednim wynagradzaniu nauczycieli. Tymczasem prawdopodobnie należy w centrum uwagi postawić zupełne przemodelowanie społecznego i systemowego umocowania edukacji, przesunięcie jej do centrum zainteresowania i odpowiedzialności władz wszystkich szczebli, jako podstawowego narzędzia budowania świadomego i odpornego społeczeństwa. Nauczyciele powinni być nie tylko stosownie wynagradzani, ale też należy ich potraktować jako kluczowy zasób państwa i wspólnot lokalnych, a pogodzenie obu porządków w podejściu do edukacji, zarzadzania nią i wspierania jej jest jednym z najważniejszych trybów kształtowania efektywności funkcjonowania państwa jako całości. Istotą rozwoju kraju jest w tym kontekście systematyczne budowanie i 9 unowocześnienie systemu edukacji jako fundamentu nowoczesnego państwa. Należy przy tym unikać jej fetyszyzacji i negatywnych aspektów wyścigu po wiedzą, a raczej dążyć do upowszechnienia i stałego doskonalenia rozwiązań przynoszących maksymalną korzyść każdemu obywatelowi kraju na wszystkich etapach osobistego rozwoju, stosownie do właściwych mu potrzeb. W takim podejściu przywoływany model kreowania rozwoju (edukacja -> stabilizacja ekonomiczna i prokreacja -> aktywne starzenie się) nabiera innego znaczenia i sensu. Tytułowa „rozbudzona świadomość społeczna” to inny postulat, który powinien tu zostać pełniej wyzyskany. Polska potrzebuje właśnie społeczeństwa świadomego i ukierunkowanego na pewne jakości, nie reaktywnego, biernego. To jest pożądany kierunek transformacji społecznej uwzględnionej w nadrzędnym wyzwaniu. Powinna ona korespondować z przemianami w wymiarze indywidualnym będącymi wynikiem kombinacji talentu, kreatywności i edukacji. Adekwatnie w sferze społecznej potrzebujemy jako zbiorowość wyjścia poza horyzont traum i podziałów ku horyzontowi wyzwań i zbiorowego rozwoju, nie odnoszącego się do kompleksów i nie popartego megalomanią, poczuciem wyższości i dziejową misja, ale uzasadnionym poczuciem wartości i świadomością istniejących potrzeb i możliwości. Dla takiej perspektywy edukacja i wychowanie powinny stanowić właściwe oparcie. W podrozdziale „Atrakcyjne perspektywy rozwoju dla młodych pokoleń” kwestia mieszkaniowa jest w centrum zagadnienia i rozlegle ujęta, co każe postawić pytanie dlaczego na drugim miejscu umieszczono kwestię dostępu do lekarzy. Może potrzeba ogólniejszego ujęcia oferty miejskiej, systemów infrastrukturalno – społecznych. Może wyzwanie większe stanowi przystawalność modeli pracy i stylu życia utrzymywanego i oczekiwanego. Co w tym przypadku jest zasobem i potencjałem, na którym możemy budować perspektywy rozwojowe? Prawdziwe wyzwanie – to przekazać nowemu pokoleniu kapitał materialny i intelektualny oraz skutecznie przekonać je, że młodzi aspirujący muszą zabrać się do roboty przekształcającej świat, a nie jedynie polegać – jako wstępujące pokolenie – na absorpcji aplikacji i modeli integrujących z globalnym przepływem informacji – jeśli sami mają być kreatorami i dysponentami kapitału oraz rozwiązań technologicznych, członkami silnej i prężnej społeczności. Widać tu kolejną kapitulację, tym razem przed skutkami obserwacji, że młode pokolenia nie wykazują determinacji i zapału oraz gotowości do wyrzeczeń właściwych rodzicom i dziadkom żyjącym w okresie przełomu ustrojowego. Zmiany kulturowe, przekształcenie etyki pracy i sprzeciw wobec braku zbilansowania życia zawodowego i prywatnego należy dostrzegać i szanować, niemniej perspektywa strategiczna zobowiązuje do dostrzegania także innych konsekwencji, w szczególności kluczowych dla sytuacji państwa. Jeśli poważnie obawiamy się rosnącej asertywności Chin i szerzej ekspansji Azji, to jako państwo i społeczeństwo musimy zadać poważne pytanie o możliwe sposoby reakcji, w tym uwzględniające sposób postępowania adwersarzy. W ramach wyzwania „Odporne państwo z silną pozycją w Europie i na świecie” znalazł się podrozdział „Gospodarka ze wzmocnionymi powiązaniami lokalnymi”. W myśl proponowanych zapisów reakcją na zachwianie paradygmatu globalizacji i ryzyko przerwania łańcuchów dostaw jest wzmocnienie rodzimej przedsiębiorczości oraz ekspansja mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Symptomatyczne jest to, że także (a może zwłaszcza) w tym kontekście nie ma w KRK odwołania do wymiaru regionalnego, a w konsekwencji lokalnego jako perspektywy rozwojowej, kwestii realnej lokalizacji przedsięwzięć i procesów inwestycyjnych i rozwojowych. Cały 10 dokument zionie pewnego rodzaju próżnią – rzeczywistość dzieje się na poziomie mako i mikro, albo w skali globalnej albo lokalnej, albo jest sprawą państw, albo obywatela. Niezauważane lub pomijanie są wymiary pośrednie, sfera stawania się, różnicowana i kształtowania, to co pomiędzy poszczególnymi inicjatywami a wielkoskalowymi procesami. Tu można dostrzec miejsce dla takich zagadnień, jak kapitał, kultura rozumiana jako mechanizm opowiadania świata, rodzina, ale także region, jego agendy, jego miejsca styku z instytucjami i siłą państwa. W skali regionu doskonale zdajemy sobie sprawę, że przedsiębiorczość i silna gospodarka rodzą się z kombinacji lokalnej energii i ponadlokalnych mechanizmów i środków, najlepiej wspieranych z poziomu kraju. Uzyskanie odporności państwa wymaga właśnie docenienia lokalnej skali, w której rodzi się siła, ale też potrafią kumulować słabości. Tylko umiejętnie rozkładając impet działań rozwojowych wraz z odpowiedzialnością i narzędziami pomiędzy państwo, regiony i lokalne środowiska jesteśmy w stanie uzyskać odporność organiczną. Narracja Koncepcji wydatnie pokazuje, że obecnie problemem jest już sama werbalizacja i konceptualizacja tych kwestii. W podrozdziale „Stabilny system zarzadzania i współrządzenia państwem” pojawiają się elementy nawiązania do roli samorządu, ale bardzo ogólnikowo, z pewnością nie oddając jego umocowania w strukturze zarzadzania procesami rozwojowymi. Wśród czynników odpowiadających za tworzenie warunków efektywnego realizowania procesów zarządczych rzuca się w oczy brak skierowania uwagi na media, w tym uwzględnienia szczególnej pozycji mediów publicznych, prywatnych, podmiotów działających w skali regionalnej i lokalnej, mediów o określonym profilu środowiskowym. W Koncepcji właściwie nieobecne są kwestie szeroko rozumianej kultury. Jak należy rozumieć, kultura nie jest tu rozumiana jako aspekt rozwoju. Pojawia się zazwyczaj w zbitkach o ogólnikowym charakterze („aspekty ekonomiczne, społeczne i kulturowe”). Najbardziej spektakularne przykłady: „edukacja dzieci i młodzieży powinna również być oparta na kulturze wspierania rozwoju indywidualnych talentów, aspiracji i pasji oraz eksperymentowania” – str 26; „niezbędna jest zatem antycypacyjna zmiana różnych systemów wsparcia oraz promowanie rozwoju kultury i sportu tak, aby sięganie po dobra kultury i uprawianie sportu odbywało się przede wszystkim w świecie realnym, a nie wirtualnym. Rozwój projektów kulturalnych, skierowanych do różnych grup docelowych, ma w tym kontekście duże znaczenie dla dobrostanu na obszarach pozamiejskich, w małych miastach i społecznościach wiejskich” – s. 28 – 29; „[...] wzmacnianie marki kraju opartej na kulturze” – s. 45; „w procesie rozwoju mniejszych miast i ich obszarów funkcjonalnych należy również wziąć pod uwagę walory przyrodnicze i kulturowe, jako ich istotny potencjał i możliwą przewagę konkurencyjną” – s. 56; „w obszarach o unikatowych walorach środowiskowych i krajobrazowych oraz dziedzictwie kulturowym, należy wykorzystać możliwości rozwoju różnych form turystyki i rekreacji” – s. 59. Cztery razy pojawia się w treści Koncepcji pojęcie „kreatywność, kreatywny”. W sumie prowadzi to do wniosku o marginalnym traktowaniu w dokumencie czynników kulturowych. O ile zrozumiały w pewnym stopniu jest brak odniesień do konkretnych form i dzieł jako budulca przewagi konkurencyjnej, ewidentnie to nie duma z literatury i muzyki romantycznej ma być tym razem atutem ambitnego i aspirującego kraju, to jednak trudno pominąć fakt, że w nowoczesnych społeczeństwach właśnie aspekty kulturowe stanowią niezaprzeczalny kapitał i surowiec dla odróżniania się, czerpania inspiracji. Poza wszystkim nawet krytyczne 11 odniesienie do bagażu kulturowego powinno dla Polski i Polaków stanowić impuls rozwojowy – przykładowo twórcze zmierzenie się z tradycją romantyczną w indywidualnych i zbiorowych postawach, wypracowanie wzorców estetycznych tworzących nową jakość przestrzeni publicznej, zbilansowanie wirtualizacji i ucyfrowienia życia przez żywy kontakt z kultura itd. To wszystko sfera potrzeb i realnych możliwości, sposobów na żywe i twórcze wykorzystanie przebogatego dziedzictwa, bez powielania cepeliowsko – rocznicowych schematów i ograniczeń. Można tu odnieść wrażenie, że deficyt wyposażenia kulturowego skłonił twórców dokumentu do całkowitego pominięcia zagadnienia jako reakcji na częściowo niekorzystne i źle rozpoznane doświadczenia z przeszłości. W tej samej perspektywie należy widzieć brak nawiązania do religii. Dla obserwatora życia publicznego w Polsce jasna jest tendencja do oddzielania wątków konfesyjnych i administracyjnych, po doświadczeniach ostatnich lat – wręcz do niezauważania religii jako składnika sfery publicznej o określonych konotacjach, dorobku, funkcjach. Dogmatyczne i wąskie podejście do zagadnienia prowadzi na takie same manowce, jak awersja względem innych pojęć jak „humanistyka”, „moralność” czy „historia” również nieobecnych na stronach Koncepcji. Tymczasem można nie brnąć w historiozoficzną koncepcje polskich dziejów łącząca przeszłość, wiarę i bohaterstwo, a przy tym dostrzegać wspólnototwórczą rolę religii, jej znaczenia dla kreowania postaw i wartości, jej potencjału współpracy z państwowości w realiach przyjaznego i racjonalnego rozdziału. Koncepcja nie dostrzega zupełnie kwestii ryzyk i problemów związanych z kryzysem instytucji rodziny, jej znaczenia dla funkcjonowania instytucji państwa i wspólnot na państwo się składających, nie otwiera zatem w najmniejszym stopniu pola znaczeniowego, w ramach którego prorodzinne nastawienie instytucji i form życia religijnego mogłoby służyć wzmacnianiu państwowości. Takie postawienie (niepostawienie) sprawy jest wyrazem czystego symetryzmu wobec nieuprawnionego przenikania się instytucji z obu porządków, symetryzmu równie ahistorycznego, krótkowzrocznego, ograniczonego intelektualnie i szkodliwego. Rozwój państwa wina cechować zdolność angażowania wartości, postaw, rozwiązań i mechanizmów, które mechanizm państwa wzmacniają przy równoczesnej umiejętności niwelowania zagrożeń oraz eliminowania tego, co szkodliwe. Rozmawiamy o Koncepcji, która chce być bezpieczna i niezaangażowana, ale przez to niejednokrotnie grozi jej ślepota. Raz jeszcze doceniając zawarcie w Koncepcji takich elementów jak wizja i scenariusze jako cennych narzędzi programowania i ilustrowania kierunków rozwoju należy postawić kwestię doboru treści w tym obszarze. Przy szacunku dla dokonanej przez autorów dokumentu pracy i świadomości koniecznych do podjęcia wyborów oraz zastosowania określonych metod trudno określić klucz, według którego dokonano wyboru takich właśnie a nie innych scenariuszy, tego, po jakich trajektoriach i wokół jakich zagadnień przebiega demarkacja pomiędzy nimi. Nie rozwiązują tego dylematu poczynione przez autorów zastrzeżenia. W pobieżnym oglądzie (i koncentracji na wymowie tytułów) jak i w lekturze każdego ze scenariuszy nasuwa się konstatacja, że nie zarysowują one konkurencyjnych, rozbieżnych ścieżek przebiegu wypadków, co stanowiłoby uzasadnienie dla różnicowania interwencji. Jak się wydaje, bardzo poważnie powinien być rozpatrywany scenariusz nasilenia (postępującego, wielowymiarowego) zagrodzenia w stosunkach międzynarodowych i jego konsekwencji dla tempa i ukierunkowania procesów rozwojowych wewnątrz kraju. Scenariusze nie analizują na poważnie decentralizacji i terytorailizacji, trendów 12 kulturowych czy też zmienionej pozycji Polski w ekonomicznej i społecznej strukturze Unii Europejskiej jako kontekstu procesów rozwojowych. Nie jest zrozumiałe dlaczego krótka charakterystyka scenariusz w tekście Koncepcji (na stronie 17) opisuje je według różnic w obrębie czterech zagadnień (rynek pracy pod kątem demografii, współpraca międzynarodowa, wykorzystanie technologii, adaptacja do zmian środowiska), skoro jest to podział i charakterystyka nigdzie indziej już nie wykorzystywane. W tym kontekście należy podkreślić raz jeszcze komunikacyjną role strategii, konieczność uwzględniania w niej czytelnych i prowadzących do określonych wniosków stwierdzeń kierowanych do otoczenia geopolitycznego (w pewnym stopniu także do społeczności obywateli własnego kraju). Scenariusze w obecnej postaci nie pozycjonują Polski jako podmiotu świadomego zagrożeń zewnętrznych i sumiennie przygotowującego się do ich niwelowania, jak też do odgrywania znaczącej roli w reformowaniu Unii Europejskiej. Cóż dalej począć z tym tekstem? Koncepcja Rozwoju Kraju z racji rangi i przedmiotu dokumentu stanowi wyjątkowy pretekst i przedmiot dla debaty publicznej o najważniejszych dla Polski zagadnieniach rozwojowych. Z tego powodu dyskusja wokół dokumentu i jego treści powinna być rozciągnięta w czasie i formach, zasługuje on w pełni na to, by stanowić przedmiot pogłębionego namysłu, twórczych sporów, zgłaszania stanowisk i koncepcji. Należy tu przywołać sytuację która miała w ostatnich latach miejsce we Francji. Jesienią 2018 roku zapowiedzi wzrostu cen paliwa wywołały tam silny odzew, którego najbardziej specyficznym wyrazem był oddolny niesformalizowany ruch żółtych kamizelek (fr. le mouvement des gilets jaunes ). Jego uczestnicy protestowali przeciwko podnoszącym się kosztom życia w żółtych kamizelkach odblaskowych, które stały się znakiem rozpoznawczym protestów. W odpowiedzi na wywołany protestami ogólnokrajowy kryzys prezydent Emmanuel Macron zainicjował Wielka Debatę Narodową. Miała ona umożliwić wszystkim obywatelom i obywatelkom wyrażenie swojego zdania w ważnych sprawach publicznych. Debata objęła teren całego kraju, rozpoczęła się 15 stycznia, a zakończyła 10 kwietnia 2019 roku obradami w senacie, skoncentrowana była na kwestiach transformacji ekologicznej, podatków i wydatków publicznych, demokracji i obywatelstwa oraz usług publicznych. Wnioski zebrane podczas debaty miały posłużyć do wypracowania nowego kontraktu dla Narodu. Nad przebiegiem procesu pieczę sprawowało dwóch ministrów oraz pięciu niezależnych ekspertów (tzw. poręczycieli). Proces objął 10 134 otwartych spotkań lokalnych (zainicjowanych przez merów lub obywateli), 4 konferencje tematyczne z przedstawicielami 48 różnych organizacji oraz 21 konferencji z udziałem około 1400 obywateli i obywatelek. Organizatorzy spotkań otrzymywali materiały pomocnicze dotyczące poruszanych tematów oraz wskazówki, jak zorganizować i przeprowadzić debatę. W 107 miastach w miejscach publicznych (np. przy dworcach, targach, sklepach) powstały punkty konsultacyjne, w których zbierano opinie mieszkańców. Postulaty można też było zgłaszać również przez stronę internetową debaty lub listownie. Według szacunków w Wielkiej Debacie Narodowej wzięło udział 1,5 miliona Francuzów, zebrano bardzo dużą liczbę wniosków, pochodzących z wielu różnych źródeł (raportów ze spotkań, ankiety on-line, punktów konsultacyjnych itp.). Wszystkie przeanalizowano i opublikowano na stronie internetowej debaty. Brak tego rodzaju podejścia do kwestii „rozwoju kraju” stanowi w Polsce wyraz kondycji społeczeństwa obywatelskiego i debaty publicznej jako takiej. Bez podjęcia wysiłku na rzecz zmiany tego stanu rzeczy nie zostanie osiągnięta poprawa. Przedmiot i natura dokumentu foresightowego wymaga nieco innej dynamiki działań i nastawienia, 13 niemniej brak zaangażowania społeczeństwa w formułowanie diagnoz na temat stanu i przyszłości państwa jest faktem. Formułowanie „Koncepcji rozwoju kraju” w tak szczególnym momencie polskiej historii domaga się aktywności wykraczającej poza przyjęte i realizowane ramy. Jeśli poważnie traktować Koncepcje oraz jej cel i zastosowanie, to musi ona być przedmiotem umowy społecznej, przy całej złożoności tego zagadnienia i trudności w zawarciu oraz wprowadzeniu w życie tego rodzaju umowy. Co więcej, Polska stoi wobec wyzwań, które z dużą dozą prawdopodobieństwa będą wymagały przeformułowania umowy społecznej w szerszym tego słowa znaczeniu, pewnego zbiorowego konsensusu wokół realizowanego modelu rozwoju i sposobu uczestnictwa w nim, także kwestii udziału w obronie ojczyzny, ukierunkowania działań rozwojowych i wielu innych zagadnień. Ewentualny kryzys bezpieczeństwa wywoła taka debatę, należy tę ewentualność brać poważnie pod uwagę. Zarzadzanie komunikacją i respektowanie społecznych emocji konfrontowanych z realiami i wiedzą specjalistyczna wymaga dojrzałości w posługiwaniu się instrumentami takiego ogólnopaństwowego ustalenia. W obecnej postaci i w perspektywie nadchodzących wyzwań Koncepcja nie stanowi takiego instrumentu i nie daje rękojmi powodzenia w prowadzeniu dialogu oraz d